Co w sercu, to na dłoni?
Wielką przyjemność sprawiają mi polemiki z moim redakcyjnym kolegą, bo nasze poglądy w wielu kwestiach są idealnie odwrotne (z wyjątkiem Szwejka), więc bywa gorąco, ale nigdy nie nudno.
W ostatnim wpisie pojeździł sobie Jacek po episkopacie - że ten konferuje na temat seksu bez sensu, a ściślej mówiąc bez seksu, bo nie zapytał o zdanie seksuologa. A żyjemy przecież w czasach, w którym opinie uczonych (skądinąd często skrajnie odmienne) awansowały do rangi katechizmu. Więc bez gadającej głowy naukowca – ani rusz.

