Wielką przyjemność sprawiają mi polemiki z moim redakcyjnym kolegą, bo nasze poglądy w wielu kwestiach są idealnie odwrotne (z wyjątkiem Szwejka), więc bywa gorąco, ale nigdy nie nudno.
W ostatnim wpisiepojeździł sobie Jacek po episkopacie - że ten konferuje na temat seksu bez sensu, a ściślej mówiąc bez seksu, bo nie zapytał o zdanie seksuologa. A żyjemy przecież w czasach, w którym opinie uczonych (skądinąd często skrajnie odmienne) awansowały do rangi katechizmu. Więc bez gadającej głowy naukowca – ani rusz.
Dziś ogórków letnich ciąg dalszy. Tym razem ogór wielkiego kalibru, afera międzynarodowa. I znowu w Bydgoszczy.
A w Mannheim, mieście bliźniaczym Bydgoszczy, ludzie świętują
Jedna warszawska gazeta tak się sprawą przejęła, że uznała ją za jeden z najważniejszych newsów dnia. Chodzi przecież o sprawę fundamentalną – o rubrykę “Kalendarium wydarzeń” na portalu Urzędu Miasta.
Lubię letnie wydania gazet, bo im cieplej, tym głębiej w ogródek zapuszczają się dziennikarze. Kto o innej porze roku dowiedziałby się o panu Grzegorzy z Chełmży, który uparł się, aby nie wychodzić z jeziora przez 11 godzin? Jeszcze w maju pan mors mógłby zamieszkać w jeziorze i nikt nie zwróciłby na niego uwagi. Ale w lipcu pan Grzegorz ma swoje 5 minut, i nawet komentujący internauci podchodzą do jego pomysłu z letnią wyrozumiałością.
Latem w redakcjach do głosu dochodzą stażyści i praktykanci. I ten głos brzmi całkiem donośnie. Czytam więc witrynie Dziennika o “najbardziej masakrycznym nokaucie w historii“, a obok “masakryczny” tekst o świadkach Jehowy – to młodość przytupuje z werwą.
Najważniejszy Ogórek Sezonu ma jednak barwę czarną, więc winien raczej nosić miano Bakłażana.
Poszło o krzywdzące rasistowskie stereotypy (fot. wikia.net)
Dołączyłem w ostatnich latach do szerokiej rzeszy ludzi, całkowicie uodpornionych na słowa wypowiadane przez polityków. Ten syndrom często występujący u ludzi mieszkających przy ruchliwych ulicach – po kilku latach wiadomo, że jeżdżą, ale mózg odfiltrowuje szum. U mnie włączą się tylko wówczas, gdy z zawodowej konieczności, muszę go usłyszeć.
A jednak czasami przejeżdża bałwan bez tłumika, i wówczas szum niespodziewanie powraca. Otóż bez tłumika przejechała mi ostatnio pod oknem Nelly Rokita.
Bydgoszcz znalazła się na froncie walki o wolność waszą i naszą. A wszystko za sprawą pana Kuby, który obejrzał stary film.
Jakub Jaworski, 25-latek z Bydgoszczy próbuje swoich sił w branży filmowej. Na razie sił wystarczyło mu na napisanie scenariusza do bliżej nieznanego filmu „Kundle” (reklamowanego hasłem „Polskie kino schodzi na psy”) oraz na wystąpienie w epizodycznej rólce w serialu „Na Wspólnej”
Donald Tusk ma na głowie duży kryzys, ale od czasu do czasu, dla wytchnienia, wraca do polityki miłości. Z tej miłości gotów jest zapuszkować trzy czwarte Polaków.
Gdyby jakiś mężczyzna, zamiast zajmować się futbolem i czyszczeniem tapicerki w aucie, zaczął wygadywać androny, które głoszą feministki, niechybnie skończyłby za kratkami za szerzenie seksizmu.
Rozmowa z feministkami to zajęcie podobne do prowadzenia dyskusji z kibicami Legii Warszawa. Choćby legionistom groził nawet spadek z ekstraklasy, kibice będą przekonani, że ich ukochany klub to wunderteam, który nie ma sobie równych. Gdyby tylko nie niekompetentny i niesprawiedliwy Sędzia…