Zobacz, zanim opryszczesz
Hasło “Monsanto” pewnie z niczym szczególnym Ci się nie kojarzy. Nic dziwnego, tej korporacji nie zależy na rozgłosie.
Aby jednak uzmysłowić sobie skalę zjawiska: dochód brutto Monsanto za ubiegły rok wyniósł 11,7 mld dolarów, podczas gdy Microsoft zaksięgował 19 milardów.
Chodzi więc o gigantycznego gracza, koncert rozdający karty w rolnictwie na niemal całym świecie. W Polsce rozpoznawanego za sprawą herbicydu Roundap, ale w wielu krajach kontrolującego rynek nasion i w bezwzględny sposób lobbującego na rzecz roślin modyfikowanych genetycznie.
Z francusko-niemieckiego filmu dokumentalnego na temat Monsanto wyłania się obraz monstrum regularnie obsadzającego kluczowe dla siebie stanowiska w amerykańskiej administracji, posługującego się kłamstwem, zatajającego wyniki badań, odpowiedzialnego za falę samobójstw rolników w Indiach.
Po kukurydzy, soi i bawełnie, Monsanto przymierza się do modyfikowania kolejnych gatunków roślin.
Ten film trzeba zobaczyć, zanim Monsanto wpuścisz Monasanto do swojej lodówki
W przerwie pomiędzy kolejnymi odcinkami, polecam najnowsze dzieło mojego redakcyjnego kolegi Łukasza Fijałkowskiego. “Gaude mater Polonia” w intrygującym wykonaniu, zrealizowane w Bydgoszczy:
PS. Podziękowania dla WB za zainteresowanie sprawą Monsanto!


12 listopad 2009 (Czwartek), godz. 18:48
No widzi Pan, a wystarczyłoby regularnie słuchać Radio Maryja, to by Pan redaktor słyszał o GMO, Monsanto i wielu innych ważnych rzeczach. No ale skoro się Panu wreszcie oczy otwierają to dobrze, bo dla większości Pana kolegów po fachu to wciąż ciemna dziura świadomości. Tylko z tym sprzedawaniem newsu to trochę nie tak. Taka to rewelacji, a w praktyce wciąż kilka kroków do tyłu
*
Podobnie było po aferze Rywina, kiedy to mainstreamowe media nagle zaszokowane ogłosiły, ze w Polsce są jakieś afery, przekręty, i że nasza transformacja ma wypaczenia. Także, nagłe ujęcie wrażliwych mediów nad niedolą Pań z supermarketów też było rozbrajające. W RM tematy te były wałkowane wstecz liczonych w latach wielokrotnie.
*
Panie Willma co Pan więc taki wyrywny i porusza tak ważne zagadnienie Monsanto? Nie właściwiej by było tropić ofiary kaczyzmu albo pisać o zaskoczonych zimą drogowcach. Niech Pan uważa, bo jeszcze ktoś do Pana przyczepi łatkę oszołoma.
*
Mówię Panu, UE to kołchoz antydemokratyczny, jeszcze Pan zapamięta te słowa. Obawiam się ze wtedy już będzie za późno.
13 listopad 2009 (Piątek), godz. 10:02
Panie Pawle,
mógłbym oczywiście zabawić się w grę w cięte riposty, ale nie zależy mi na tym, żebyśmy tu sobie uprawiali publiczne połajanki. Tym bardziej, że jest sprawa, która bardziej mnie intryguje. Nie do końca jestem przekonany, czy Pana frontalna obrona Radia Maryja wynika z przekonania, czy też może z przekory? Czy rzeczywiście jest pan przekonany, że RM jest oazą prawdy w kraju nad Wisła, czy też może widzi Pan w nim mniejsze zło?
Chciałbym zrozumieć Pana intencje, bo nie bardzo chce mi się wierzyć, że człowiek obdarzony takim ,hmmmm, darem krytycyzmu, może w pewnych kwestiach ów krytycyzm całkowicie wyłączać.
Krocząc Pana tokiem rozumowania dojdziemy do wniosku, że klasykiem wolnej i nieskrępowanej informacji jest tygodnik “Nie”, na łamach którego wiele ze spraw aferalnych ujrzało światło dzienne po raz pierwsze. Ale czy w związku z tym zaprenumeruje Pan sobie periodyk Jerzego Urbana?
Jeśli chodzi o GMO i Monsanto, pierwsze polskie publikacje na ten temat pojawiły się drukach radykalnych ekologów, tudzież anarchistów różnej maści. Ale to nie są raczej Pana ulubieńcy?
Etykietki oszołoma się nie lękam, zarówno wtedy, gdy opisuje ofiary kaczyzmu (to pana retoryka), jak i wówczas, gdy zajmuje się korporacją Monsanto. A gdybym zebrał wszystkie łatki, które mi przyczepiano w trakcie wykonywania dziennikarskiego fachu, pewnie uszyłbym sobie z nich spodnie.
Pozdrawiam
18 listopad 2009 (Środa), godz. 17:27
Panie Redaktorze, jestem rad iż pozwala mi tu pozostawić kilka linijek na komentarz. Szczerze to doceniam, tę otwartość na krytycyzm i drobne złośliwości. Ale nie przesadzajmy, naprawdę nie zasługuje by tępił Pan swój oręż na cięte riposty, w starciach ze mną. Takie połajanki rzeczywiście byłyby nie na miejscu. Dobrze, ze tu się rozumiemy. Siły trzeba gdzie indziej koncentrować. Tyle przecież zła jest na Świecie i w Polsce. A to UE nie tylko już walczy z żarówkami ale i z krzyżami. A to w Polsce nie dość, że nie obaliliśmy komuny to jeszcze dzisiaj platforma z Tuskiem komunę wzmacnia. Naprawdę jest z czym walczyć.
*
Odpowiadając na Pańskie wątpliwości. Tyle pomyj się wylewa na RM i o. Rydzyka. Tyle nienawiści i zawistników atakuje tę rozgłośnie, że mnie nie wypada. Naprawdę, tak po prostu, zwyczajnie po ludzku, dokładać publicznie choćby kamyczka by się zjednać, z tym gronem ohydnych i plugawych mi ludźmi. Stanie z nimi w jednym szeregu jest zwyczajnie niedorzczne. To racja stanu. Tu są ściśle określone bieguny. Tyle przecież zła jest na Świecie i w Polsce, wracając do pierwszego akapitu.
Proszę się niemniej nie obawiać, jakobym nie potrafił, przepracować krytycznie tego co płynie z RM. Pan jako czytelnik Biblii doskonale wie, że na naszym padole ziemskim nie znajdzie doskonałego szczęścia i idealnych rzeczy. Lewicowi szarlatani temu przeczą, ku ich i naszej niedoli.
Dlatego argument czy nie dostrzegam przewinień i błędów w RM uważam za chybiony. A jeśli Pan dopytuję dalej, czy RM oceniam jako oazę prawdy w kraju nad Wisłą, to odnosząc je do naszych skompromitowanych mediów (michnikowczyzna, salon), wypada mnie stanowczo i odpowiedzialnie oraz z przekonania i przekory potwierdzić, że tak. W tym znaczeniu, że RM jest siłą modernizująca-reformujacą nasz kraj, jest źródłem rzutkiej myśli intelektualnej, kultywuje tradycję i polskość, broni katolicyzmu jak i przeciwstawia się postkomuniekomunie i lewackości. W Tygodniku Powszechnym czy TV Religia tych wartości się nie znajdzie. Zakumplowanie z diabłem w nadziei by go nawrócić zawsze przynosi zatracenie i wzmocnienia zła.
Pozdrawiam
ps. od pism ekoterorystów i Urbana zawsze mnie daleko
18 listopad 2009 (Środa), godz. 17:28
“do pism”