Żużlowi już dziękujemy!
Jest rzeczą dobrą i godną pochwały, gdy władza troszczy się o obywatela. Władza w Toruniu troszczy się do tego stopnia, że wybudowała obywatelowi stadion do igrzysk żużlowych. Co prawda nie do igrzysk olimpijskich, ale zawsze to igrzyska, czyli sprawa do życia niezbędna.
Przy okazji władza ogłosiła, że toruński stadion żużlowy jest najnowocześniejszy na świecie. I jest to święta racja. Gwoli ścisłości dodać trzeba, że Toruń nie ma w tej dziedzinie konkurencji, ponieważ od lat nikt już nie wybudował żadnego nowego stadionu dla żużla. Choćby z tego powodu, że na stadionie wybudowanym dla żużla nie da się uprawiać czegokolwiek innego, z wyjątkiem wyścigu rydwanów oraz sportów zrzeszonych w Księdze Guinessa.

Według badań przeprowadzonych w 2005 roku mieszkańcy uznali budowę stadionu za jedną najmniej ważnych inwestycji dla miasta, ale trzy lata później nagle zmienili zdanie i – jeśli wierzyć badaniom – zaczęli domagać się stadionu jak niepodległości.
Stadion wybudowany kosztem prawie stu milionów złotych oddano w użytkowanie klubowi sportowemu Unibaks należącemu do Romana Karkosika (majątek szacowany na 1,8-3,6 mld dolarów w zależności od zestawienia), który będzie używał go 12 razy w roku.
Teraz każdego roku miasto dorzuci parę milionów na utrzymanie kolosa, aby sławić imię Unibaksu w Wielkiej Brytanii, Dani Szwecji i Australii – bo tylko tam ludzie mniej więcej wiedzą o co chodzi z tym jeżdżeniem w kurzu na motocyklach. Bo, niestety, żużel nie jest tak popularnym sportem jak np. curling.
A propos. Zastanawiam się, co by się stało, gdyby władze Torunia przeznaczyły 100 milionów na promocję curlingu? I im dłużej o tym myślę, tym bardziej pomysł mi się podoba.
Fot. Wikipedia
Jakie są argumenty na rzecz wspierania curlingu, a nie żużla. No to po kolei:
- przeznaczając 100 milionów złotych na curling, mamy gwarancję stworzenia najlepszej drużyny curlingowej w Polsce, a może i w Europie; i tych 100 milionów wystarczy na utrzymanie naszej hegemonii przez 100 lat;
- nie musimy budować lodowiska, bo już jest. A na dodatek, mogą z niego korzystać również hokeiści, łyżwiarze figurowi i każdy, kto ma łyżwy;
- na jednym lodowisku mogą (jednocześnie!) ćwiczyć co najmniej 4 drużyny curlingowe;
- jeden motocykl (150 tys. zł) kosztuje więcej, niż komplet sprzętu dla 4 drużyn curlingowych
- curling to sport bezkolizyjny, w którym nabawić można się co najwyżej skręcenia kostki, żużel zabił już ponad setkę sportowców;
- za sprawą curlingu nie emitujemy spalin ani hałasu, w przeciwieństwie do żużla;
- curling jest dyscypliną olimpijską, w przeciwieństwie do żużla;
- curling to gra z 500-letnią tradycją, żużel to zabawa sportowych nuworyszy;
Repr. Wikipedia
- curling jest sportem znanym i popularnym w świecie – tylko w Kanadzie uprawia go 900 tys. zawodników – a kto z was siedział w życiu na żużlowym motocyklu?
- żużel to brudny sport, symbolem curlingu jest szczotka;
- zasady fair play i dobre wychowanie to podstawowy warunek gry w curling, powszechnie przyjętą zasadą jest, że drużyna wygrana stawia piwo – powiedzcie to kibicom żużla!
Szanowny Panie Prezydencie,
w imieniu kibiców i sportowców, proszę o 100 milionów na rozwój curlingu.
Że nie ma poparcia? Najwyższy czas zlecić badania!


5 maja 2009 (wtorek), godz. 19:57
1. Dobry wpis, mam podobne spostrzeżenia i oceny. Przykłady wątpliwego wydawania czy też bardziej pompowania pieniędzy w różne inicjatywy jest wiele więcej, opisany przykład nie jest odosobniony.
***
2. No ale udało im się zadaszyć dach (co prawda z zewnętrz to okropnie wygląda) to im gratuluję. Na Zawiszy ograniczenie się do trybuny głównej cofa nas w standardach o dekadę, taki to najnowocześniejszy stadion lekko atletyczny w Polsce.
***
3. Jeśli to nie żart „za sprawą curlingu nie emitujemy spalin ani hałasu, w przeciwieństwie do żużla;” i Pan ma takie ekologicznie inklinację to ma Pan po łapach ode mnie.
5 maja 2009 (wtorek), godz. 21:07
:) dobre
naprawdę dobre
5 maja 2009 (wtorek), godz. 23:14
Brawo, brawo i jeszcze raz brawo. Jestem za! Poza tym curling jest naprawdę dość ciekawym sportem i wymaga często niezłego planowania kilka ruchów naprzód – nie ma się co śmiać, wystarczy “wkręcić się” w eurosportowe relacje w sezonie zimowym. A jeszcze mój drogi Baroku dodam, że nawet i my mielibyśmy szansę na zostanie tadam… olimpijczykami :)
Co więcej, gdyby w Toruniu rzeczywiście powstało curlingowe zagłębie, poważnie rozważyłbym powrót z ziemi dotkniętej terroryzmem ;)
O aye!
6 maja 2009 (środa), godz. 8:26
A jeszcze w temacie z naszego rodzinnego ogródka, co Pan myśli o solarach na Brdzie? Dla mnie to nieporozumienie i nie trafna decyzja. Decydenci miasta, jak i media odtrąbiły to jako wielki sukces i innowacyjną fajna inicjatywę. Zdrowy rozsądek mówi, że tam kusować powinna tradycyjna łajba.
7 maja 2009 (czwartek), godz. 14:49
A ja pozwolę sobie się z Panem Adamem nie zgodzić.
Przede wszystkim: nie 100 mln, tylko 40, bo tyle władze miasta rzeczywiście dopłaciły. Można powiedzieć, że czterdzieści to też za dużo, ale tu już działa logika faktów: Jeśli w ogóle budujemy nowy stadion (a rozumiem, że to nie podlegało dyskusji – trzeba było zamknąć stary, a tym samym wybudować nowy) to należało to zrobic porządnie. U mnie włądze Torunia maja plusa za to, że miały odwagę zrobić to porządnie, a nie jak zwykle.
I zaznaczam, że nie jestem żadnym kibicem żużla, nigdy nie byłem na meczu i uważam ten sport za raczej odrażający: ryki silników, kurz itp.
Ale jeśli już popiera sie sporty widowiskowe, które wiekszośc tylko ogląda, a nie ćwiczy, to nie da sie ukryć, że żużel jest najpopularniejszym sportem w Toruniu i okolicach.
A w ogóle to lepiej być najlepszym (albo mieć najlepszy stadion na świecie) w niszowym sporcie, niż błąkać sie po obrzeżach sportu popularnego, jak piłka nożna.
Opera jest też raczej rozrywką niszową, w Sydney nigdy nie byłem, a Sydnej Oprea House znam (przynajmniej z zewnątrz) podobnie jak pół świata. Może w swojej skali stadion żużlowy będzie czymś podobnym?
7 maja 2009 (czwartek), godz. 20:33
To jakis palant..
7 maja 2009 (czwartek), godz. 21:33
Kilka uwag:
Nowe obiekty żużlowe rzadko,ale jednak powstają:przykładem jest “Milenium”, obiekt oddany w chorwackim Gorican/tak ,wiem ,że jest niewielki/ pięć lat temu.
Zgadzam się ,że wydawanie pięniędzy lokalnego podatnika jest naganne. Niestety jest to powszechny obyczaj… W wypadku żużla Toruń ma naprawdę dobre wyniki i od 1979 r właściwie co roku wzbogaca medalowe konto we wszelkiego typu rozgrywkach.
Użytkowanie obiektu też będzie znacznie częstsze niż w/w 12 razy w roku ,no chyba ,żę uwzględnimy tylko topowe-kalendarzowe imprezy na poziomie ligi i finałów ,z pominięciem innych imprez,koncertów i oczywiście treningów miejscowych zawodników.
Sam chciałbym by powstała w Toruniu nowoczesna hala na potrzeby toruńskiej kobiecej siatkówki / to mój ukochany sport!/ i koszykówki ale skąd potem wziąć środki na odpowiedni klubowy budżet mogący przełożyć się na medalowe lokaty i grę w Lidze Mistrzyń……
Na razie pozycja speedwaya w kraju jak i masowe zainteresowanie nim typowego kibica sportu w Toruniu nie pozostawiają wątpliwości kto ma większy potencjał na dzień dzisiejszy ,a także i łatwiejszą drogę w kolejce po pieniądze podatników ale także i sponsorów.
7 maja 2009 (czwartek), godz. 21:47
>>Paweł Wojtaszko
Mam ekologiczne inklinacje. Co więcej – ryzykuje nawet selekcjonowaniem śmieci – a za to grozi mi zapewne kara obcięcia prawicy :)
A co do solarów – jeśli miałby to być sposób na rozładowanie korków w Bydgoszczy, to OK.
Walor turystyczny jest niemal żaden, bo jak wykazują badania, akcja promowania Bygoszczy jako Wenecji Północy zakończyła się klapą. Niestety, kanał kanałowi nierówny.
A na razie trzeba zatroszczyć się o to, żeby turysta nie dostał butelką w głowę od żulerni zbierającej się przy kanale.
7 maja 2009 (czwartek), godz. 21:48
>> kizhook
Chętnie będziemy gościć misjonarzy curlingu z Wysp w naszych skromnych progach :)
7 maja 2009 (czwartek), godz. 21:55
Koszt budowy stadionu wyniósł 96 milionów. Kto z jakich kupek przekładał miejskie pieniądze ma drugorzędne znaczenie.
Jestem absolutnie za tym, aby inwestować w niszowe sporty, stąd poparcie dla curlingu :)
Z jednym warunkiem – że wydane miliony posłużą większej grupie ludzi niż tylko kilku zawodowym akrobatom.
7 maja 2009 (czwartek), godz. 22:00
>t
To nie “palant”, to curling, aczkolwiek dla idei promowania palanta też wyrażam swoje gorące poparcie.
7 maja 2009 (czwartek), godz. 22:11
>>Rob69
1/ Te same koncerty można organizować z powodzeniem w kilku innych miejscach w Toruniu, nie potrzeba do tego 100 milionów.
2/ Zastanawiam się jaki wpływ ma żużel na poziom “usportowienia” toruńskiej młodzieży i mam obawę, ze mizerny. Dlatego wolałbym, żeby moje pieniądze wydawane były na promocję siatkówki.
3/ Rzecz w tym, że speedway, pomimo imponujących liczb, to jednak sport niszowy, który emocje budzi ledwie w kilku miastach. Poza nimi traktowany jest jako niegroźne (?)dziwactwo, więc rola promocyjna tego sportu dla Torunia jest co najmniej dyskusyjna.
4/ Przed laty ogromna popularnością cieszyła się “jazda w beczce na motocyklu”, którą pokazywano w lunaparkach. Może pójść w tym kierunku? Beczka jest tańsza, a emocje większe :)
8 maja 2009 (piątek), godz. 9:51
Znów przyjdzie mi się z Panem nie zgodzić.
Nie wiem jak teraz, ale w czasach mojej odległej młodości żużel miał bezpośredni wpyw na usportowienie młodzieży. Ja, jak juz wspomniałem, na mecze nie chodziłem, ale moi koledzy przed każdym meczem byli mocno pobudzeni (a zwłaszcza przed meczami z Bydgoszczą). Był to czas zaopatrywania sie w sprzęt typu łańcuchy czy kastety, narad i opracowywania strategii… ogólnie pełne zaangażowanie. Potem wracali z meczu troche poobijani, za to pełni opowieści bojowych “jak to żeśmy im przyp…”. Co ciekawe, pomimo raczej śmiercionośnego ekwipunku nie pamietam, by komuś stało sie kiedyś coś poważnego.
Ale jeśli dziś władze – zarówno sportowe jak i państwowe – tępią tego typu wyrazy samoorganizacji w oddolnym zaangażowaniu sportowym, to nic dziwnego, że normą staje się sportowiec piwny, apatyczny i fizycznie niedorozwinięty.
8 maja 2009 (piątek), godz. 12:40
Same przygotowania do meczu ,confetti itp.zarabianie pieniędzy na wyjazdy żużlowe/siatkarskie i wreszcie sam doping też były i są formą aktywności.Sport zawodowy to igrzyska -zawodnicy,niekoniecznie b.liczni muszą prezentować odpowiedni poziom,a ich wyczyny przyciągać uwagę masowego kibica.Tak jest ze speedwayem ,gór w okolicy nie mamy więc np skoki narciarskie są w sam raz dla kibica telewizyjnego. Zresztą czy każdy musi być zachęcany do uprawiania sportu ,choćby rekreacyjnie? Moim zdaniem nie ,choć oczywiście cieszą mnie wieści ,że np fanka siatkówki panna X idzie pograć w plażówkę ,ale na szczęście są też osoby udzielające się na forach,grające w gry i realizujące swoje różne pragnienia za własne bądź najbliższych środki -ja np. kocham wszelkie statystyki z obu w/w dyscyplin ,a sam różne historyczne “z toruńskiego żużlowego podwórka” z wielką radością sporządzam. Zimą nikt na żadne lodowisko mnie nie wygnał 25 lat temu i teraz też nie dałby rady.Niech żyje różnorodność!
19 maja 2009 (wtorek), godz. 8:31
Tak na marginesie żużlowy klub sportowy w Toruniu nazywa się “Unibax” nie zaś Unibaks. Jak już poruszamy temat curlingu i liczby osób które uprawiają ten sport to w przytoczonej Kanadzie w hokeja gra 3 miliony kobiet. Jakie ma to przełożenie na hokej w Polsce? Żaden. Żeby było śmieszniej to każdy w Toruniu wie że jest drużyna hokejowa a ona sama jest promowana moim zdaniem dość dobrze a jednak na liczbę hokeistów się to nie przekłada. Podejrzewam że te 100 milionów na promocję dla curlingu byłoby dotacją tak nietrafioną i śmieszną jak Pana porównanie żużla do curlingu.
12 czerwca 2009 (piątek), godz. 10:23
Brawo p. redaktorze!! Świetny tekst, poruszający doskonale sendo sprawy, jakim było wyrzucanie 100 baniek w błoto na stadion dla niszoej dyscypliny sportu, którą w Toruniu CZYNNIE uprawia ok. 10-12 osób! Mam nadzieję, że taki Pana tekst już niedługo ukaże się na łamach Gazety Pomorskiej!
16 czerwca 2009 (wtorek), godz. 20:50
A co to jest u diabła ten cały “żużel”? Mieszkam trochę dalej na północ od Torunia ( dalej na północ to się już w Polsce nie bardzo da mieszkać), o curlingu nawet słyszałem, ale o żadnym ” żużlu ” nic nie wiem. To jakaś Wasza lokalna toruńska rozrywka?