platforma blogowa portalu gazeta pomorska

Przepis na warszawkę

Rzadko zdarza mi się oglądać telewizję. Bardziej niż program ciekawi mnie dynamika zmian, które w TV zachodzą. Parę lat temu zwrócił moją uwagę Max Cegielski, zakapturzony chłopiec, ustawiony w roli recenzenta w przeglądzie kulturalnym. Rzecz była zadziwiająca, bo bardziej przenikliwe refleksje zdarza mi się słyszeć przy pogaduchach nad kuflem piwa od znajomych bynajmniej niezwiązanych z branżą literacką.

Nie znam późniejszych dokonań pana Cegielskiego, bo w kolejnych latach mignął mi ledwie parę razy jako człowiek związany z “Krytyką Polityczną”, ale nie mam wątpliwości, ze  pan Max dojrzał.  Najlepszym dowodem jest przeprowadzony z nim wywiad, który ukazał się w “Przekroju” . Z “podróżnikiem, dziennikarzem, pisarzem, Obywatelem Kultury, didżejem”, a przede wszystkim  autorem książki o małżeństwie Rechowiczów (twórców socmodernistycznej mozaiki) rozmawia Jacek Tomczuk.  Cegielski mówi nie tylko o swojej książce, ale i o warszawce, której  jest produktem. Z podziwu godną szczerością.

Czytaj dalej…

Sześć miliardów na szczęście

Są ludzie, którzy wierzą, że poziom moralny jest wprost proporcjonalny do wykształcenia. Im więcej ludzi wykształconych, tym współczynnik szczęśliwości powszechnej wyższy.

Jeśli to prawda, Polacy są dziś 5 razy szczęśliwsi niż 20 lat temu, bo o tyle wzrosła liczba studiującej młodzieży. Co drugi mężczyzna i co druga kobieta w wieku 20 lat to studenci.

Niestety, szczęście kosztuje . Koszt kształcenia studenta w uczelni publicznej w Polsce to około 14 tys. zł rocznie (średnio, bo artysta kosztuje budżet 34 tys. a pedagog 8 tys.) . Z budżetu, na utrzymanie tego systemu płynie  6,4 mld rocznie.

Kilka lat temu rozmawiałem z profesorem z Sorbony (podzielonej dziś na kilkanaście uczelni), uczelni której dyplomem legitymowała się Maria Skłodowska- Curie.

- Czym się pan zajmuje? – zapytałem.

- Pracuję w branży teatralnej – odrzekł matematyk, po czym wyjaśnił, że szczytem kariery, jaki są w stanie osiągnąć jego najlepsi studenci, będzie posada nauczyciela w szkole podstawowej na prowincji. Większość nie może liczyć na tak spektakularna karierę, wiec zasili kolejki w urzędach pracy. Kariery zarezerwowane są dla studentów kilku Grandes Ecoles.  - Cała reszta to wielki spektakl – ciągnął profesor. – Studenci nawet nie udają, że studiują, my udajemy, że nie widzimy tych małp z nogami na ławkach, bekających na głos i przylepiona. A rząd udaje, że wszystko jest w porządku, bo w tym systemie chodzi jedynie  o reperowanie statystyki bezrobocia. I tak będzie dopóki system nie zbankrutuje.

W Polsce problemem jest nie tyle jakość przedstawień (choć i tu małp nie brakuje), co niedopasowanie aktorów do ról, które czekają na obsadzenie. Ciekawe kto pierwszy będzie miał tyle odwagi, żeby powiedzieć pierwszoplanowym  gwiazdom   tej  bajki, że powinni zapomnieć o profesorskich pensjach na poziomie n 8,3 tys. zł brutto (średnia wśród 14 tys. polskich profesorów)?  A studentom pedagogiki (50 tys.),  filologii polskiej (19 tys.), politologii (16 tys.), socjologii (14 tys.),   kulturoznawstwa (10 tys.) –  że państwo może partycypować w kosztach kształcenia np. co czwartego z  nich.

Chętnych na horyzoncie nie widać.  Któż by chciał unieszczęśliwiać społeczeństwo.

Na koniec trochę muzyki. Nokia a la Bach:

YouTube Preview Image

Co się komu wydaje

Dziś będzie multimedialnie. Na początek mapka poglądowa. Długi narodowe w procentach i liczbach (źródło: http://visualeconomics.creditloan.com/)

 

A teraz film z wyjaśnieniem europarlamentarzysty Godfreya Blooma (dziękuję za link, pani Janko!):

YouTube Preview Image

 

I trochę muzyki. Bach: “Ich habe genug”, co się przekłada “Mam dość”

 

YouTube Preview Image

 

 

Sześćdziesiąt siedem. Plus?

 

Świat się zmienia. Premier nachylił ucha na głos kobiet zatroskanych o losy kobiet. Stworzy paniom możliwość rozwoju zawodowego do 67 roku życia. Nie dość tego – marnych siedem lat pracy (w tym wieku jak z bicza strzelił) pozwoli podwyższyć kobietom emeryturę. To – cytując premiera – „efekt uboczny” rządowego planu.

Ale żarty na bok. Według rządowych raportów zjawisko dyskryminacji na rynku pracy pojawia się obecnie w przypadku osób przekraczających już 45 rok życia.

Zacytujmy dokument „Solidarność pokoleń. Działania dla zwiększenia aktywności zawodowej osób w wieku 50+” :

„Polacy po 50. roku życia wycofują się z rynku pracy głównie – jak wynika z programu – z lęku przed utratą pracy, niską oceną swoich możliwości na rynku pracy, lęku przed bezrobociem i słabnącej wiary we własne siły”.

Jeszcze wyniki badań w Europie – 55%  Europejczyków uważa, że dyskryminacja ze względu na wiek jest powszechna.

Problem jest poważny, bo zmiany cywilizacyjne nie tyle wydłużają życie, co wydłużają starość. Ze wszystkimi problemami starości.

Do obecnego progu emerytalnego (65 l.) dożywa zaledwie 55 proc. mężczyzn. W przedziale 55-64 lata pracuje dziś zaledwie 28 proc. z tej grupy. Człowiek 60-letni na większości stanowisk jest pracownikiem mniej wydajnym i bardziej podatnym na choroby. Zapewne tłum urzędników pracujących nad programem „Aktywni zawodowo 60+” będzie opowiadał pracodawcom dyrdymały, ale fizjologii nie zmieni.

Tak, wiem co wynika z demograficznych słupków. Starzenie się społeczeństwa, ujemny przyrost, kurcząca się liczba Polaków. Idą zmiany, których skutków nawet nie potrafimy sobie dziś wyobrazić. Ktoś za te zmiany zapłaci. Obawiam się że przede wszystkim ludzie starzy, bo to grupa na której najłatwiej zacisnąć pasa. A może już dziś warto zakomunikować Polakom, że stoimy przed perspektywą zaproszenia 3 milionów imigrantów?

Jeśli czegoś mi żal, to tego, że obecne zmiany wymażą z życia społecznego instytucję babci–opiekunki. Współczuję swoim wnukom (jeśli ich doczekam), bo moja dobra i sprawiedliwa babcia to jedno z najpiękniejszych wspomnień dzieciństwa. Ale może daremne to żale, bo wszakże moje dzieciństwo odbyło się kosztem „kariery zawodowej i rozwoju” osobistego pani Marii W. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że – za przeproszeniem – postęp sprawi, że takie babcie wyginą w sposób naturalny. Pozostaną zaspokojone zawodowo panie 67+.

 

Posłuchajcie starej muzyki dla młodych ludzi (Bach zmarł w wieku 65 lat):

 

YouTube Preview Image

Palenie ludzi w roku 2011

Są informacje, które nie mogą przebić się na czołówki serwisów informacyjnych. Nie wystarcza na nie miejsca w potoku śmieciowych newsów, o tym jak jaśnieją gwiazdy i jak ciemnieją panowie z mandatami.

Owszem, od czasu do czasu obejrzymy spektakl, w którym chłopcy znad Sekwany walczą o wolność naszą i waszą w Libii. Tymczasem spektaklu, który rozgrywa się 1800 km dalej, a w którym również biorą  udział francuscy chłopcy pod błękitną flagą ONZ nikt nie zaserwuje.

Tu chłopcy z Francji zachowują daleko idącą powściągliwość i szacunek dla demokratycznego wyboru.  Na razie z tego szacunku przymknęli oko na tysiąc ok. tysiąc chrześcijan zabitych maczetami i spalonych żywcem przez muzułmańskie bojówki prezydenta Alassane Ouattara.

Gdzie jest Komisja Europejska, gdzie polski MSZ?

To film z Nigerii z 2009  roku. Do identycznych rzezi dochodzi dziś w Wybrzeżu Kości Słoniowej. Filmu nie powinny oglądać dzieci. Tylko one.

http://blip.tv/file/4984261?utm_source=player_embedded

Europejski Rok Chciwości

Żeby nie było wątpliwości – ja tu bez pretensji i histeryzowania . Ot, zmienia nam się świat. Różni faceci, którzy zawsze wiedzą lepiej, od 20 lat przekonywali, że to nieuniknione, normalne i nie powinno budzić niepokoju. Więc się nie niepokoję.

Czytaj dalej…

Bistro Alleluja – najlepszy filmik roku

Wybaczcie, że prawie miesiąc przed świętami Bożego Narodzenia (i kilka miesięcy przed Wielkanocą), ale nie mogłem się powstrzymać.  Dla mnie – najlepsza produkcja internetowa mijającego roku.

Mądrych Przygotowań do Świąt!

YouTube Preview Image

Gracze – finał Konkursu Paderewskiego

Przez dwa dni towarzyszyłem finalistom VIII Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. I.J. Paderewskiego w Bydgoszczy.
Lokalizację podaję tylko z obowiązku, bo to wielkie muzyczne wydarzenie (z pulą nagród dorównującą Konkursowi Chopinowskiemu) odbyło się przy pustawej sali.
Nawet studenci pobliskiej Akademii Muzycznej  nie wykazali zainteresowania imprezą.  Większość wolała wykorzystać  zwolnienie z zajęć na ciekawsze zajęcia.
Najwyraźniej miasto ogłuchło. Kto nie słyszał, może zobaczyć. Oto fotograficzny zapis tych wydarzeń.
Aby POWIĘKSZYĆ, kliknij na zdjęcie

Marek Pijarowski, Denis Evstyukhin

Czytaj dalej…

Trzy grosze do tolerancji (z kasy Królestwa Niderlandów)

Spodobało mi się pisanie o homoseksualistach, bo za każdym razem, gdy wątek się pojawia,  czytelnictwo rośnie jak drożdże przed burzą.

No dobrze, oryginalny może nie jestem, bo wcześniej interes zwęszyła Gazeta W., która na czołówce internetowego portalu potrafi aż 4 newsy poświęcić jednej mniejszości, ale może i ja coś z tego uszczknę.

Czytaj dalej…

Jak zostałem artystą nowoczesnym

Chodzi mi po głowie, aby zająć się czymś bardziej intratnym niż pisanie.  Bo pisanie – zwłaszcza o ludzkich nieszczęściach i międzyludzkich konfliktach – to rzecz  niewdzięczna i mozolna.  Ale gdy pisało się przez całe zawodowe życie, trudno nagle zarabiać pieczeniem chleba.

Puściłem więc Bacha z płyty i zacząłem przemyśliwać. To ten Bach:

YouTube Preview Image

Na szczęście są takie zawody, w których płacą jedynie za fajne pomysły. Weźmy takich artystów współczesnych. Dawno już  towarzystwo zostało wyzwolone od ciężkiej roboty z udziałem pędzla czy dłuta.  Artysta nowoczesny musi mieć ideę.  Jeśli idea będzie niebanalna – umieszczą dzieło w muzeum, będą pisać krytyczne rozprawy i długie wstępy w katalogach. Będą płacić tysiące euro i przyznawać państwowe stypendia.

Niestety kilka wybitnych pomysłów mnie ominęło: nie wpadłem na to, żeby nasikać na krzyż ani żeby na krzyżu zawiesić fotografię męskich genitaliów, nie wypchałem żadnego zwierzaka, nie ozdobiłem czaszki diamentami, nie ustawiłem palmy na skrzyżowaniu,  nie rozebrałem tłumu ludzi na ulicy.

A wiec fajne idee są już zajęte.

Ostatnią atrakcyjną działkę zagospodarował niejaki artysta Be., który eksploatuje antysemityzm. W ramach sztuki Be. dokonał spalenia stodoły, aby “otworzyć nowy  rozdział rozmów o antysemityzmie”.

Cholera, że też na to nie wpadłem! Jedna stara stodoła, a news na pierwszą stronę ogólnopolskiego medium.  Artysta Be. jest już rozpoznawalny, jako twórca kontrowersyjnych performansów i niebawem  będzie reprezentować kraj nad Wisłą na światowych wystawach.

Niniejszym ogłaszam, że wymyśliłem kilka własnych działań artystycznych, które zrealizuję w niedługim czasie.  Wszelkie kopiowanie (w całości lub części) uznam za naruszenie mojej własności intelektualnej.

Działanie I

Grillowanie żywego chomika – jako poruszający artystyczny protest przeciwko ociepleniu klimatu.

Działanie II

Artysta przez tydzień (z ośmiogodzinną przerwą na sen każdego dnia) będzie trwał w centrum miasta w pozycji pokornie nachylonej z transparentem “Tęsknie za tobą geju!”.

Działanie III

Fryderyk Chopin odpoczywający na złotej muszli klozetowej – instalacja, której celem jest  jest zainteresowanie młodzieży twórczością kompozytora i podkreślenie nowatorstwa jego twórczości (sponsor Ministerstwo Dziedzictwa)

Działanie IV

Rozbicie Tupolewa (tego, który pozostał dyspozycji rządu) w pierwszą rocznice katastrofy smoleńskiej.  Miejsce: Dolina Rospudy.

Działanie V

Pozorowany napad na kasjerkę banku spółdzielczego (performance z udziałem pensjonariuszy domu poprawczego) w proteście przeciwko chciwości systemu bankowego. Łup zostanie rozsypany nad Polską B.

Moi drodzy! Trzymajcie za mnie kciuki na nowej, twórczej drodze  życia.  A jeśli napotkacie w życiu coś skrajnie obrzydliwego, irytującego czy chamskiego – rozejrzyjcie się czujnie w poszukiwaniu artysty  (uwaga mogę występować w przebraniu hinduskiego transwestyty).